-
2:16
Words
Verse 1
Zuzanna, masz bilet na wtorek i dwie walizki za duże
Wiem, bo sama je kiedyś ciągnęłam po tych samych schodach
Pojechałam w dwa tysiące szesnastym i wróciłam po sześciu latach
I nikt mi wtedy nie powiedział, jak to naprawdę wygląda
Więc mówię ci teraz, o wpół do jedenastej, przy pustej hali
Kiedy woda się w końcu uspokaja i słychać każdy oddech
Pre-Chorus
Pierwsze trzy miesiące będą najgorsze, a potem będzie dziwnie
A dziwnie to nie to samo co źle, zapamiętaj to sobie
Chorus
Jedź, Zuziu, jedź i nie oglądaj się na mnie
Schowałam ten głos pod gitarami, bo na czysto bym nie dała rady
Tu zawsze będzie ręcznik, klucz i światło w korytarzu
I zawsze odbiorę, nawet o czwartej nad ranem
Verse 2
Nauczysz się mówić sorry zamiast przepraszam i to wcale nie boli
Nauczysz się, że w listopadzie tam w ogóle nie ma śniegu
Będziesz płakać w autobusie i mówić, że to katar
A gdzieś w marcu nagle zrozumiesz wszystko, co mówi kierowca
Ja zostawiłam tam sześć lat i jedne okulary pływackie
Ty zostaw więcej. Masz więcej czasu, niż ja wtedy miałam
Chorus
Jedź, Zuziu, jedź i nie oglądaj się na mnie
Schowałam ten głos pod gitarami, bo na czysto bym nie dała rady
Tu zawsze będzie ręcznik, klucz i światło w korytarzu
I zawsze odbiorę, nawet o czwartej nad ranem
Bridge
Nie dzwoń do mnie, kiedy jest dobrze, ja i tak będę wiedziała
Dzwoń, kiedy jest cicho i nie wiesz, po co tam pojechałaś
Ja siedzę przy tym samym biurku i liczę długości po angielsku
I zawsze mam włączony telefon. Zawsze
Outro
Jedź, Zuziu
Wtorek, dwie walizki
Ja tu zostaję i liczę
Made with Neva · lyrics and music generated by AI